Dzieje literatury w Polsce od pierwiastkowych czasow do XVII wieku, 3 tomas

Priekinis viršelis
Nakładem Gebethnera i Wolffa, 1875
 

Ką žmonės sako - Rašyti recenziją

Neradome recenzijų įprastose vietose.

Pasirinkti puslapiai

Kiti leidimai - Peržiūrėti viską

Pagrindiniai terminai ir frazės

Populiarios ištraukos

8 psl. - Judaszowym: ... kmioteczek ubogi, ustawnie do dwora Robi sobą i bydłem aże do wieczora, Karmi się ustawiczną biedą i kłopotem, Zimnem i upalaniem, łzami, dymem, potem, Cierpi kuny, biskupy, korbacze, gąsiory, Osoczniki, pochlebce, podatki, pobory, I pany furyaty, opiłe tyrany, Pyszne, chciwe, wszeteczne, gorsze niż pogany.
53 psl. - Już południe przychodzi, a my jeszcze żniemy! Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy? Głodnemu, jako żywo, syty nie wygodzi! On nad nami z maczugą, pokrząkając, chodzi, A nie wie, jako ciężko z sierpem po zagonie Ciągnąć się; oraczowi insza, insza wronie, Chociaj i oracz chodzi za pługiem, i wrona, Insza sierp w ręce, insza maczuga toczona.
13 psl. - Klonowica z Sulmierzyc, a wydane w Krakowie 1585 r., mogą służyć za klasyczny przykład poetyki humanistycznej, która nie tylko nie wymagała oryginalności, ale wprost przeciwnie, kazała jej unikać i naśladować wzory klasyczne.
91 psl. - Szaloną miłość, troskę, afekt ślepy Rozrzutne twoje uleczyły chęci, Serca mi więcej nie skrwawią oszczepy Miłości ani kłopot w głowę wleci; I jeślim czynił przez niebieskie sklepy Przysięgę: chować twe łaski w pamięci, Teraz zaś klątwą wyrzekam się drugą — I nieprzyjaciel chcę być, bywszy sługą.
87 psl. - Kasper Miaskowski, co miał śmiertelnego, W tym zawarł grobie, aż do dnia onego, Gdy głuche ciała trąba budzić będzie, A ogniem z nieba spłonie ziemia wszędzie; Ale co dowcip dał mu był niepodły, Słowieńskim bluszczem Muzy to obwiodły.
107 psl. - Przecie się tak okrutnie z nimi obchodzicie? Wielbłąd, tak powiadają, nad siły nie nosi I kiedy go najuczą, że przeładowanym Być się poczuje, zaraz tamże się położy I wstać nie chce. Opak tu; bo nad przyrodzone I Boskie prawa chłopek wytrzymać to musi, Co mu pan na ramiona włoży, by miał zdyszeć.
54 psl. - Abo nie widzisz bicza za pasem u niego? Prędko nas nim namaca: zły frymark, za słowa Bicz na grzbiecie, a jam nań nie barzo gotowa. Lepiej złego nie drażnić; ja go abo chwalę, Abo mu pochlebuję, i tak grzbiet mam w cale.
54 psl. - ... naszego. Ty dzień po dniu prowadzisz, aż długi rok minie: A on wszystko porobić chce w jednej godzinie; Ty czasem pieczesz, czasem wionąć wietrzykowi Pozwolisz i naszemu dogadzasz znojowi: A on zawsze: «Pożynaj!
53 psl. - Sroczka krzekce na płocie: będą goście nowi! Sroczka czasem omyli, czasem prawdę powi. Gdzie gościom w domu rado, sroczce zawsze wierzą I nie każą się kwapić kucharzom z wieczerzą. Sroczko, umiesz ty mówić? Powiedz, gdzieś latała? Z którejeś strony goście jadące widziała?
53 psl. - Poprzedź ich ręką, tobie poprzedzić się godzi. I czołem nisko uderz, jest dla czego czołem Uderzyć, a nie chciej sieść za gościnnym stołem, Aż otrzymasz, co pragniesz; wszystko z czasem płynie. Co ma być jutro, niechaj będzie w tej godzinie. 75 I ty, matko, nie zwłaczaj, czyń, coś umyśliła. Żadna rzecz się nie kończy, gdzie rozmysłów siła.

Bibliografinė informacija